![]() |
| To jest 11, gratisowa... Elementary, my dear child! Z czegoś takiego mogłabym uczyć literek! |
... Gdyby istniały. Niestety, wszystkie z poniżej wymienionych książeczek są jedynie pobożnym życzeniem zdesperowanych rodziców i/lub przyszłych rodziców. Nie śledzę, przyznam sie od razu, z zapartym tchem oferty księgarskiej skierowanej dla najmłodszych, ale odbyłam dwa dni temu fascynującą telefoniczną rozmowę z osobą poszukującą odpowiedniej literatury dla czterolatki (no i jej nerdowskich rodziców), i to otworzyło mi oczy. Tak że kiedy poszłam do Empiku (proszę bez komentarza, mea maxima culpa!) o mały włos nie musiałam prosić obsługi o pomoc w szukaniu gałek ocznych. Choć taka książeczka jak "To co najbardziej lubię... gdy idę spać" wzbudziła we mnie niesłabnącą do teraz radość i afirmację życia, to jednak znacząca większość literatury dziecięcej wynaleziona została prawdopodobnie w celu pognębienia rodziców, zmuszonych je czytać na głos swoim pociechom ("Kołysanki dla kucyków" ... błaaaagam). Ale po krótkim poszukiwaniu znalazłam kilka pozycji, które koniecznie zakupiłabym mojemu przyszłemu dziecku, jako pouczające, mądre, ciekawe i znośne do poczytania...
