Pokazywanie postów oznaczonych etykietą animacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą animacja. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 kwietnia 2011

W tango z "Rango"

W dzisiejszych czasach na plakatach promujących filmy animowane powinno znajdować się ostrzeżenie, czy przypadkiem dany film nie jest przeznaczony dla dzieci, bo jeszcze niczego nie podejrzewający dorosły wyląduje na czymś pełnym różowych dinozaurów śpiewających o Panu Słoneczko i do końca życia będzie miał psychiczny uraz. Bowiem już od pewnego czasu zauważyć można, że animacje nie są adresowane już do najmłodszych - skończyły się czasy, kiedy dziesięciolatek zaśmiewał się w kułak, a dorośli mieli kilka wyszukanych smaczków na otarcie łez, że właśnie marnują godzinę życia. Teraz to dziecko próbuje nie zasnąć (najczęściej używając do tego najbardziej szeleszczących rzeczy jakie może znaleźć w pobliżu), kiedy opiekunowie tarzają się po podłodze ze śmiechu. "Shrek", "Epoka Lodowcowa", "Skok przez płot", "Na fali", "Madagaskar", "Auta", "Iniemamocni",  "Odlot"... można tak wymieniać. Ale całkiem nową jakość wprowadza tu "Rango" - film, który już nawet nie próbuje udawać, że jest dla dzieci. 

środa, 3 listopada 2010

Fantastyczny Pan Lis

Sięgając po "Fantastycznego Pana Lisa" i ściągając go z półki w wypożyczalni miałam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony - poklatkowa animacja i nazwisko Roalda Dahla na okładce zwiastowały coś, co zapewni mi wieczór pełen wrażeń. Z drugiej - sztampowa na pierwszy rzut okaz historia i nierówny, dziwaczny zwiastun przywodził mi na myśl futerkowe Ocean's Eleven dla dzieci (co za komplement wzięte być nie powinno za żadne skarby z jakiegokolwiek kasyna). Jednak pierwsze pięć minut filmu pokazało mi, oprócz feerii brązów, żółci i czerwieni, że nie zmarnowałam tych ośmiu złotych i że mam przed sobą film nietuzinkowy, interesujący i głęboko wciągający w dół tej lisiej nory. Dlaczego?