Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tarantino. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tarantino. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Quentin Tarantino - Stephen King kina?

Jedno z niewielu miejsc, gdzie ich
nazwiska można zobaczyć koło siebie
Przyszło lato, przyszły wakacje, i nagle jest więcej (odrobinę...) czasu na oglądanie zaległych filmów i czytanie równie długo odkładanych książek. I tak oto zasiadłam w fotelu żeby obejrzeć "Grindhouse vol. 1. Death Proof" Quentina Tarantino, z mrożoną herbatą w jednej ręce, i książką Stephena Kinga w drugiej (sumując ilość uwagi, jaką trzeba poświęcić każdej rzeczy z osobna, można powiedzieć że w tej konfiguracji byłam w pełni skoncentrowana na tym, co robię)... i w połowie filmu (na około 150 stornie książki) naszła mnie refleksja - King i Tarntino opowiadają swoje historie w zadziwiająco podobny sposób. Zaraz, zapyta ktoś, jak mistrz horroru i pisania powieści o niewyobrażalnej objętości i gabarytach pustaka (etap cegły ma już za sobą...) może być porównywany z mistrzem kina akcji klasy B i wrzucania maksymalnej ilości przekleństw w każde zdanie (w Pulp Fiction słowo 'fuck' występuje 265 razy, co daje jeden 'fuck' co pół minuty filmu. Nie licząc innych przekleństw. Spróbujcie otrzymać taki wynik, I dare you, I double dare you!)? Otóż według mnie - może. I to bardzo łatwo.


niedziela, 24 października 2010

Płyta tygodnia - Pulp Fiction

Podstawa dobrego tygodnia to nie, jak można się domyślać, hamburger i napój gazowany, ale odpowiedni soundtrack. Dlatego na przyszły tydzień, który prawdopodobnie będzie deszczowy i zimny, proponuję coś rozgrzewającego - Pulp Fiction. O Quentinie Tarnatno mówi się dużo - że z kina klasy ZZZZZZZ potrafi zrobić sztukę, że stanowi klasę samą w sobie (i od interpretacji zależy, czy dlatego że jest taki genialny, czy ponieważ jest niżej niż w podkopie, denka studni na dnie), że ma swój własny, niepowtarzalny styl - ale rzadko kto zwraca uwagę na szósty zmysł w doborze piosenek w filmach. I tak jak ma swój styl filmowania, bazujący na kinie klasy B i horrorach klasy Z, tak samo muzyka przez niego dobierana ma w sobie coś intrygująco spójnego.