Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 października 2011

Grom komputerowym bliżej do książek?

Są pewne podstawy do twierdzenia, że
to zdjęcie nie ukazuje jedynego i największego
związku gier z książkami. 
Między książkami, filmami i grami komputerowymi/konsolowymi istnieje pewne podobieństwo - wszystkie przedstawiają nam pewną historię... tylko że każda inaczej. Można dostrzec pewne powinowactwo między filmem a książką - luźne, opierające się głównie na adaptacjach. Filmy i gry też coś niecoś mają wspólnego, choćby ekran na którym są wyświetlane (czy to monitor, czy telewizor). Ale czy gry i książki mogą mieć coś ze sobą wspólnego? Otóż ośmielę się twierdzić, że tak. I to zdecydowanie więcej, niż z filmami.

czwartek, 11 sierpnia 2011

"Tropico 3" - wakacje w komputerze

Środek sierpnia to czas, kiedy pojawia się najwięcej refleksji związanych z przemijaniem czasu, nikłością egzystencji i sposobami wydłużenia lata na 12 miesięcy. Niektórzy proponują powieszenie na ścianie pocztówki/nalepienie fototapety z widoczkami ciepłych krain i najpiękniejszych kurortów świata, co ma nam dawać namiastkę namiastki namiastki letnich wakacji i wylegiwania się na plaży na Karaibach. Ja natomiast proponuję coś mniej inwazyjnego dla starannie zaplanowanego wystroju wnętrza -  "Tropico 3", najnowszą (acz nie nową) odsłonę PCtowej 'strategii czasu rzeczywistego' (jako rzeczą mądre strony o grach) w której rządzimy przytulną karaibską wysepką, na której słońce nigdy nie zachodzi.


środa, 3 sierpnia 2011

Eksperyment - Opowiadanie

Z cyklu 'Znalezione na dysku E:', opowiadanie 'Eksperyment' to jedna z pierwszych moich prób zajęcia się Science Fiction. Choć opowiadanie nie jest długie, dużo w nim przemocy i przed tym lojalnie ostrzegam. 

Kiedy jesteś sztucznie stworzonym podczłowiekiem, nie powinieneś dać się ponieść emocjom; przecież ich nie masz... 



poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Quentin Tarantino - Stephen King kina?

Jedno z niewielu miejsc, gdzie ich
nazwiska można zobaczyć koło siebie
Przyszło lato, przyszły wakacje, i nagle jest więcej (odrobinę...) czasu na oglądanie zaległych filmów i czytanie równie długo odkładanych książek. I tak oto zasiadłam w fotelu żeby obejrzeć "Grindhouse vol. 1. Death Proof" Quentina Tarantino, z mrożoną herbatą w jednej ręce, i książką Stephena Kinga w drugiej (sumując ilość uwagi, jaką trzeba poświęcić każdej rzeczy z osobna, można powiedzieć że w tej konfiguracji byłam w pełni skoncentrowana na tym, co robię)... i w połowie filmu (na około 150 stornie książki) naszła mnie refleksja - King i Tarntino opowiadają swoje historie w zadziwiająco podobny sposób. Zaraz, zapyta ktoś, jak mistrz horroru i pisania powieści o niewyobrażalnej objętości i gabarytach pustaka (etap cegły ma już za sobą...) może być porównywany z mistrzem kina akcji klasy B i wrzucania maksymalnej ilości przekleństw w każde zdanie (w Pulp Fiction słowo 'fuck' występuje 265 razy, co daje jeden 'fuck' co pół minuty filmu. Nie licząc innych przekleństw. Spróbujcie otrzymać taki wynik, I dare you, I double dare you!)? Otóż według mnie - może. I to bardzo łatwo.


sobota, 23 lipca 2011

O Madrycie słów kilka, czyli notatki z podróży

Zaczęły się wakacje, a razem z nimi - podróże małe i duże. Ja akurat miałam szczęście załapać się na podróż dużą, jako że poleciałam na tydzień do gorącej stolicy Hiszpanii i schodziłam tam własne nogi do krwi i żywego mięsa (niestety bardzo dosłownie). A teraz, siedząc sobie przyjemnie w fotelu, postanowiłam odwiedzić Madryt jeszcze raz - tym razem dzięki sile wyobraźni i słowa pisanego, przedstawiając tutaj co w tym mieście widziałam, słyszałam i zwiedziłam. Więc czas powrócić do Madrytu!

Piękny pomnik, piękna flaga, rusztowania i śmieci w postaci reklam i napisów
czyli Madryt. 

poniedziałek, 27 czerwca 2011

5 Ważnych Historycznych Wydarzeń Bez Bezpośredniego Znaczenia

W szkole uczono nas wszystkich, że były wydarzenia przełomowe, które zmieniły bieg świata i tylko dzięki nim mamy teraz samochody a nie siedzimy w jaskiniach obgryzając kości. Waterloo, Termopile, odkrycie Ameryki, Konstytucja 3 Maja, przybicie tez Lutra do drzwi katedry... każdy podręcznik i każda książka historyczna każe nam wierzyć, że w sekundzie w której zdarzenia te nastąpiły, świat zadygotał w posadach i rozpoczęło się Coś Nowego. Ale czy ktokolwiek zastanawia się, jak było naprawdę? Czy te wydarzenia, same w sobie, mogły być kijem zawracającym Wisłę? Natchniona książką Ludwika Stommy, "Historie przecenione" , w której 'odbrązawia' on teoretycznie 'najważniejsze' wydarzenia, postanowiłam przedstawić własny wybór wydarzeń które, choć teraz uważane są za prawdziwe przełomy,   we własnych czasach były właściwie zupełnie bez znaczenia.

To co, idziemy się przyjrzeć historii? 


sobota, 4 czerwca 2011

List - Opowiadanie

Nie odwracaj się przez ramię. On nadchodzi. Cokolwiek robisz... Nie odwracaj się. 

Z serii "Znalezione na dysku E:, gdzie zwykłe rzeczy nie znajdują się zbyt często". Uwaga: Jest to horror który zawiera krwawe, drastyczne sceny i kilka przekleństw.  Lojalnie ostrzegam. 



wtorek, 29 marca 2011

Pokuszenie Historyczne - Recenzja

Historia, ta ogółowi znana i kochana, zawsze zarasta mchem mitów, wyobrażeń, uproszczeń i autorytarnych stwierdzeń bez pokrycia. Wiele faktów siłą bezwładu powszechnie przyjmuje się za pewne i bezdyskusyjne, a jakiekolwiek pytania nawet nie próbują się postawić. Znacząca większość historycznych książek też sytuacji nie pomaga, albo poprzez powtarzanie tych samych opowieści, niejako przedkładając zrozumiałość tekstu nad złożoność opisywanych wydarzeń, albo są już tekstami bardziej specjalistycznymi, dla wyrobionych miłośników tematu. Dlatego też takie książki jak „Pokuszenie historyczne. Ze świata szabel i kontuszy” jednego z wybitniejszych polskich historyków, Janusza Tazbira, są zawsze potrzebne i mile widziane na bibliotecznych półkach i czytelniczych rękach.

niedziela, 27 marca 2011

Ostatnie Królestwo - Recenzja

Naprawdę dobrą powieść jest napisać trudno, a już szczególnie – dobrą powieść historyczną. Na zwykłe wymagania stawiane książkom, takie jak wartka akcja, ciekawie prowadzona fabuła i barwne, żywe postaci, nakładają się jeszcze oczekiwania związane z rzetelnością dotyczącą opisu wydarzeń, zwyczajów i języka danego okresu… ale patrząc na uginające się pod naporem takiej literatury księgarniane półki wydaje się, że niewielu to zniechęca. Na pewno nie zniechęciło Bernarda Cornwella, jako że ten brytyjski pisarz popełnił już kilka powieści historycznych, między innymi niedawno wydane w Polsce „Ostatnie królestwo”. I w tym przypadku trzeba przyznać, że z zadania napisania dobrej książki wywiązał się jedynie częściowo.

czwartek, 24 marca 2011

"W matni" - recenzja

Chociaż napisano całe stosy książek o Polsce w czasie II wojny światowej, to w dalszym ciągu wiele aspektów pozostaje praktycznie niezbadanych, a na pewno nie w publikacjach dostępnych przeciętnemu czytelnikowi. Jednym z takich tematów jest rola, jaką odegrał w tej walce – z nazistami, z sowietami, z własnymi słabościami – Kościół i ludzie z nim bezpośrednio związani. Lukę tę próbuje wypełnić książka „W matni. Kościół na ziemiach polskich w latach II wojny światowej”, praca zbiorowa pod redakcją Bartłomieja Noszczaka, która w sposób skrótowy acz dokładny stara się pokazać najbardziej interesujące i najważniejsze fakty z życia wspólnoty kościelnej w latach 1939 – 1945.

poniedziałek, 21 marca 2011

"Cel Patton" - Recenzja

Generał George Patton był (i wciąż jest) jednym z najlepiej znanych i najbardziej lubianych przez szerokie rzesze ludności wojskowych w historii. Genialny taktyk, człowiek który działał i myślał jednocześnie i którego jak ognia piekielnego (jeśli nie bardziej) bali się nazistowscy żołnierze. Dlatego też nie będzie dla nikogo niespodzianką, że jego nagła śmierć w wyniku obrażeń doznanych w wypadku samochodowym już po zakończeniu wojny wzbudziła wiele emocji i wątpliwości, zwłaszcza że niektóre okoliczności tego zdarzenia pozostawiają szerokie pole do spekulacji. Po latach, do zawiłości i niejasności oficjalnej wersji wydarzeń powrócił Robert K. Wilcox, próbując w książce „Cel Patton” jeszcze raz przeanalizować wszystkie fakty i spróbować odpowiedzieć na nurtujące wielu pytanie: czy ten jeden z najbardziej znanych amerykańskich generałów został zamordowany, czy też może zginął w zwykłym wypadku?

środa, 23 lutego 2011

II wojna światowa Stalina

Słynny pruski teoretyk wojenny, Carl von Clausewitz zauważył kiedyś, że „wojna jest tylko kontynuacją polityki innymi środkami”. Józef Wissarionowicz Stalin, wytrawny polityk wydawał się wiedzieć o tym najlepiej ze wszystkich przywódców krajów uczestniczących w II wojnie światowej. I właśnie te ‘inne środki’ pozwoliły mu na wypełnienie wielu swoich zamiarów i rozwinięcie politycznych ambicji. Józef Wissarionowicz, urodzony jako Iosif Dżugaszwili w Gruzji w 1879 roku zajął się działalnością rewolucyjną w wieku ok. 20 lat (niektóre źródła podają, że za marksistowskie przekonania został wyrzucony z seminarium duchownego w Tyflisie [Trypolisie]) i od tamtego czasu piął się w górę komunistycznej drabiny władzy, by w końcu, po objęciu urzędu sekretarza generalnego komitetu centralnego partii i śmierci Lenina, pozbyć się równie ambitnych pretendentów i objąć realną władzę w ZSRR.
Stalin, jak na błyskotliwego przywódcę przystało, miał wiele planów związanych z rozwojem ZSRR, jednakże w czasie obejmowania przez niego władzy w 1922 r. warunki były wciąż niesprzyjające ich wypełnianiu. Ale układ sił w Europie zaczął się zmieniać – a ‘Koba’, jak brzmiał jeden z pseudonimów Józefa Wissarionowicza, nie zamierzał stać bezczynnie.

czwartek, 27 stycznia 2011

Hayho Miyazaki - japoński Disney?

Z filmami Hayho Miyazakiego spotkałam się po raz pierwszy wyłącznie przez lenistwo i złośliwość rzeczy martwych. W pilocie, który zdołałam z narażeniem życia zdobyć (jeden, by wszystkimi rządzić…) wyczerpały się baterie, a półka z nowymi paluszkami była tak straszliwie daleko, aż po całkowicie przeciwnej stronie pokoju. Więc zaczęłam oglądać „Ruchomy zamek Hauru”, najpierw z pewną rezerwą (anime kojarzyło mi się jednoznacznie z Pokemonami; o święta naiwności!), by potem zostać całkowicie wessaną w barwny świat Miyazakiego. Siedząc ostatnio w kinie na przeglądzie jego filmów zaczęłam się intensywnie zastanawiać, co właściwie sprawia, że jego dzieła są tak intrygujące, pociągające i zapadające w pamięć…

piątek, 14 stycznia 2011

Random fandom

Każdy z nas kiedyś był i prawdopodobnie dalej jest fanem jakiegoś filmu, książki czy gry. Długie rozważania na temat ulubionych wątków, oglądanie (czytanie) po kilkanaście razy tych samych fragmentów tylko po to by jeszcze utwierdzić się w całkowitej perfekcji jaką sobą prezentuje… Każdy z nas kiedyś to miał. Ale są ludzie którzy w swojej miłości posuwają się o krok (a czasem nawet o cały dość pokaźny spacerek) za daleko – dziwacy rozprawiający o jakiejś pamiętnej kwestii mało znaczącej postaci w drugim odcinku trzeciej serii, mówiący o jakimś fandomie…No właśnie – czym jest fandom? Czym to się je i z jakimi dodatkami? Zamierzam tutaj złamać pierwszą i najważniejszą zasadę fandomu – ‘nie mówić o fandomie’. Przybliżę i postaram się lekko przeanalizować to zjawisko, choć oczywiście nie będzie to ani opis pełny, ani dogłębny, a na pewno bardzo stronniczy.

W swoim podstawowym znaczeniu fandom to grupa fanatyków i ekstremalnych miłośników określonego dobra kultury, czy jest to komiks, książka, film, serial czy gra RPG; może obejmować jedno określone dzieło, danego autora, czy nawet cały gatunek. Jeszcze do niedawna było używane głównie w stosunku do fanów fantastyki lub mangi/anime, ale w chwili obecnej, wraz z rozwojem Internetu, zaczyna być określeniem głównie miłośników seriali i filmów.

wtorek, 4 stycznia 2011

Bajeczka - opowiadanie

Podczas uskuteczniania porządków na moim dysku poznajdowałam rzeczy, które zaginęły w mojej pamęci całe wieki temu. Na przykład to opowiadanie, Bajeczka, które napisałam w pierwszej klasie gimnazjum - miał to być prezent dla koleżanki, ale po dokładnie czwartym akapicie historia wymknęła się spod kontroli i wyewoluowała w coś zupełnie innego od zamawianego 'niespodziewanego powrotu do domu, coś z Toy Story'... Ale nawet przetrwało próbę czasu. Miłego czytania!

sobota, 25 grudnia 2010

Odkrywam w sobie artystę...

... no, może nie do końca. Ale nudząc się na wykładzie z chemii zaczęłam szkicować co popadnie (dziwnym trafem popadał Sherlock Holmes) i nagle patrzyłam na komiks będący odpowiedzią na prośbę z Sherlokianistycznego kink meme (miejsca gdzie ludzie opisują, co pragnęłiby przeczytać/zobaczyć/posłuchać, a inni spełniają ich życzenia), dotyczącą przyjaźni Sherlock - John i Sherlock - Czaszka w najnowszym serialu BBC. Komiksik jest w języku angielskim. Dopiero po narysowaniu zwróciłam uwagę, że jest zadziwiająco podobny graficznie do 'xkcd' - ale wynikło to jedynie z marnych talentów plastycznych i oszczędności formy.