... Czyli rzeczy dookoła nas, których należy się bać. Czy siedząc eraz przed monitorem myślisz, że nic nie może cię poruszyć? Znacyz totylko tyle, że jesteś niedoinformowany i to znacząco. Dla uhonorowania Halloween sporządziałam listę rzeczy, których możemy się naprawdę bać, a które są wszędzie wokół nas.
niedziela, 31 października 2010
Bitwa o Anglię
„Bitwa o Anglię” Stephena Bungaya to rozległy i bardzo dokładny opis wydarzeń, jakie rozegrały się dokładnie siedemdziesiąt lat temu nad kanałem La Manche, kiedy lotnicy brytyjscy i niemieccy zwarli się w podniebnej walce o przyszłość Europy. W sposób całościowy i przekrojowy ujęta jest tu nie tylko problematyka militarna tego lotniczego starcia nad starciami, ale również społeczne i gospodarcze aspekty sytuacji, tak często omijane przez zafascynowanych Spitfire’ami historyków. Oprócz naprawdę lekkiego pióra i umiejętności jasnego przekazywania swoich myśli, Bungay może się pochwalić niebywałym zacięciem do samodzielnego poszukiwania i interpretowania źródeł., przez co jego opis bitwy o Anglię jest jednym z najobszerniejszych i najdokładniejszych jakie są obecnie dostępne na rynku. Autor fachowo rozprawia się z mitami, jakimi już w początkach narosła ta potyczka, konfrontując rzeczywistość z romantycznymi wyobrażeniami.
„Bitwa o Anglię” to istna perełka. Świetnie się czyta, a oprócz tego naprawdę wnosi coś nowego w pojmowanie całego zjawiska wojny powietrznej.
Pełną recenzję przeczytaj na Granicach, dokładnie TUTAJ
piątek, 29 października 2010
Coś na Halloween
W ramach świętowania Halloween, proponuję coś literackiego: "Kruk" Poego, czytany przez Johna De Lancie (niektórym znanego jako Q ze Star Treka...). Świetne wykonanie!
czwartek, 28 października 2010
Okręt Rzymu - czyli trochę o sztampie
Na Granicach pokazała się kolejna recenzja - tym razem "Okrętu Rzymu" Johna Stacka, którą można przeczytać w całości TUTAJ. Ogólnie rzecz biorąc jest to książka straszna i przerażająca, zasługująca na uwagę tylko i wyłącznie z powodu swojej obrzydliwej .... sztampowatości. Czytając ją przekonałam się, z pewnym niezadowoleniem zresztą, że nie jestem jedyną osobą która przecztała całość rozpiski 'The Movie Cliches' (no i nauczyła się jej prawie na pamięć) orz regularnie zwiedza stronę o najpopularniejszych motywach filmowych i nie tylko (TV Tropes). Uzbrojona w tą pseudoenyklopedyczną wiedzę byłam w stanie na podstawie pierwszych trzech stron wydedukować zakończenie. A dzięki znajomości historii byłam nawet w zgadnąć imiona najważnieszych postaci, które pojawiły się w kolejnych rozdziałach, tak że cała powieść była dla mnie jednym wielkim deja vu. Ale jednak dałam tej książce ocenę 3/6, z nie 1 ani 2 jak na początku planowałam. Dlaczego?
niedziela, 24 października 2010
Fizyka trzepania
Zastanawialiście się kiedyś co właściwie dzieje się, kiey psy przetrzepują sobie futro? Fizycy jak widać są bardziej spostrzegawczy (lub mniej - zależnie od przekonań wobec nauki) i zadali sobie trrud zbadania częstotliwości trzepania, mechanizmu procesu i wykorzystując nawet rentgena mechanikę tego ruchu.
Płyta tygodnia - Pulp Fiction
Podstawa dobrego tygodnia to nie, jak można się domyślać, hamburger i napój gazowany, ale odpowiedni soundtrack. Dlatego na przyszły tydzień, który prawdopodobnie będzie deszczowy i zimny, proponuję coś rozgrzewającego - Pulp Fiction. O Quentinie Tarnatno mówi się dużo - że z kina klasy ZZZZZZZ potrafi zrobić sztukę, że stanowi klasę samą w sobie (i od interpretacji zależy, czy dlatego że jest taki genialny, czy ponieważ jest niżej niż w podkopie, denka studni na dnie), że ma swój własny, niepowtarzalny styl - ale rzadko kto zwraca uwagę na szósty zmysł w doborze piosenek w filmach. I tak jak ma swój styl filmowania, bazujący na kinie klasy B i horrorach klasy Z, tak samo muzyka przez niego dobierana ma w sobie coś intrygująco spójnego.
Wojna inaczej
Kiedy otrzymałam do rąk pierwszą w moim życiu książę Leopolda Tyrmanda, "Filipa" byłam lekko zdegustowana opisem na okładce. Kolejne wojenne losy, roboty przymusowe, biedni Polacy i demoniczni Niemcy, wykrzyknienia 'ależ ojczyzna!' i reszta tego, co zwykło się uważać w kręgach nazwijmy to literackich za ideał powieści o II wojnie światowej - bo, jak wiadomo, mają one uczyć, uczyć i jeszcze raz uczyć, a nie po prostu bawić. Co, chcielibyśce żeby było zabawnie? A prześladowania, Gestapo, SS, gazowanie Żydów?! No jak możecie o tym nie myśleć, a fe!
Ale pierwszych kilka stron "Filipa" pokazało mi, że przesadzam w drugą stronę, odrzucając z miejsca powieści obyczajowe umiejscowione w czasie II wojny światowej. Nie żebym była wielką fanką obyczajówek, ale czasem trzeba coś takiego przeczytać choćby dla znalezienia kolejnych argumentów na idiosynkrazję do nich. Tyrmand, bazując na swoich losach, potrafił przedstawić problematykę II wojny światowej w sposób tak naturalny, prosty i wciągający, że połknęłam tę książkę jednym chapnięciem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


