Słynny pruski teoretyk wojenny, Carl von Clausewitz zauważył kiedyś, że „wojna jest tylko kontynuacją polityki innymi środkami”. Józef Wissarionowicz Stalin, wytrawny polityk wydawał się wiedzieć o tym najlepiej ze wszystkich przywódców krajów uczestniczących w II wojnie światowej. I właśnie te ‘inne środki’ pozwoliły mu na wypełnienie wielu swoich zamiarów i rozwinięcie politycznych ambicji. Józef Wissarionowicz, urodzony jako Iosif Dżugaszwili w Gruzji w 1879 roku zajął się działalnością rewolucyjną w wieku ok. 20 lat (niektóre źródła podają, że za marksistowskie przekonania został wyrzucony z seminarium duchownego w Tyflisie [Trypolisie]) i od tamtego czasu piął się w górę komunistycznej drabiny władzy, by w końcu, po objęciu urzędu sekretarza generalnego komitetu centralnego partii i śmierci Lenina, pozbyć się równie ambitnych pretendentów i objąć realną władzę w ZSRR.
Stalin, jak na błyskotliwego przywódcę przystało, miał wiele planów związanych z rozwojem ZSRR, jednakże w czasie obejmowania przez niego władzy w 1922 r. warunki były wciąż niesprzyjające ich wypełnianiu. Ale układ sił w Europie zaczął się zmieniać – a ‘Koba’, jak brzmiał jeden z pseudonimów Józefa Wissarionowicza, nie zamierzał stać bezczynnie.


negatywne uczucia, które miałyby być kierowane w moją akurat stronę, czy w stronę ateistów w ogóle. Można nawet powiedzieć, że wyczuwało się pewną pełną zainteresowania i ciekawości sympatię, podobną do tej okazywanej koledze z Kazachstanu – bo go oczywiście lubimy i w ogóle, ale co szkodzi się dowiedzieć, czy to prawda, że tam mają choć jedną drogę, a do supermarketu jeżdżą na wielbłądach? Okazało się nagle (choć przewidywałam to od początku, doświadczenie…), że wielu ludzi zna jedynie mity i stereotypy, a nie jakiekolwiek fakty. Dlatego też postanowiłam przysłużyć się ludzkości i odpowiedzieć na kilka pytań, które zostały mi zadane już wielokrotnie, i kilka stwierdzeń, które aż błagają o komentarz, co może choć trochę rozjaśni mroki skrywające tą grupę ludzi. Piszę z doświadczenia własnego i kilkunastu innych, znanych mi ateistów...

